Skontaktuj się z nami i zacznij zarabiać więcej

kontakt@adpresso.pl

61 6700393

ul. Dąbrowskiego 29 biuro 3, 60-840 Poznań

Eksperci od skutecznych kampanii Google Adwords

W Google Shopping szykują się poważne zmiany

29—09—2017

Google ugiął się pod naciskiem Komisji Europejskiej i zapowiedział, że serwisy porównujące ceny produktów będą mogły wyświetlać swoje reklamy w czołówce wyników wyszukiwania, tuż obok reklam produktowych. Pierwsze zmiany już są widoczne.

Pod koniec czerwca Komisja Europejska zakończyła kilkuletnie postępowanie i uznała, że Google łamie przepisy unijnego prawa antymonopolowego, wykorzystując swoją pozycję rynkową do promowania swojej porównywarki cen, będącej częścią systemu reklamowego Google AdWords – Google Shopping, w Polsce znanej także jako Google Zakupy). Grzywna nałożona na Alphabet, czyli spółkę macierzystą Googlea, miała wynieść 2,42 mld euro, a jeśli w ciągu trzech miesięcy od decyzji nie zostałyby wprowadzone odpowiednie zmiany w wyszukiwarce, kolejna kara miała wynieść 5 proc. średniego dziennego obrotu spółki.

Na początku Google zapowiedziało odwołanie się od decyzji, jednak teraz okazało się, że amerykańska firma ugięła się pod naciskiem Komisji Europejskiej, co w praktyce oznacza istotne zmiany wśród wyników wyszukiwania Googlea.

Google łamie przepisy unijnego prawa antymonopolowego

Pod koniec czerwca Komisja Europejska uznała, że Google łamie przepisy unijnego prawa antymonopolowego. W opublikowanym oświadczeniu napisała, że Google „nadużywał (...) swojej pozycji jako dominującej wyszukiwarki na rynku wyszukiwarek, promując w wynikach wyszukiwania własną porównywarkę cenową i obniżając pozycję propozycji konkurentów. Postępowanie spółki Google jest nielegalne w świetle unijnych zasad ochrony konkurencji. Taki sposób postępowania odbiera innym przedsiębiorstwom możliwość konkurowania w oparciu o zalety i wprowadzania innowacji. A co najważniejsze odbiera europejskim konsumentom możliwość faktycznego porównywania usług i pełnego korzystania z innowacji”. Komisja uznała przy tym, że dominująca pozycja Googlea w Europie nie jest niczym nagannym, ale naganne już jest nadużywanie swojej silnej pozycji rynkowej do ograniczania konkurencji na rynku.

Z krytyką spotkała się strategia, polegająca na umieszczeniu w czołówce wyników wyszukiwania własnej porównywarki cenowej oraz obniżaniu w wynikach wyszukiwania pozycji konkurentów (czasem ich wyniki ukazywały się dopiero na czwartej stronie wyników wyszukiwania), przy czym warto zaznaczyć, że algorytmy wyszukiwania nie obejmowały natomiast porównywarki cenowej Googlea. W rezultacie po wprowadzeniu tego rozwiązania liczba użytkowników Google Shopping znacznie wzrosła (45-krotnie w Wielkiej Brytanii, 35-krotnie w Niemczech, 19-krotnie we Francji, 29-krotnie w Niderlandach, 17-krotnie w Hiszpanii i 14-krotnie we Włoszech), a w przypadku jego konkurentów – znacznie spadła (o 85 proc. w Wielkiej Brytanii, do 92 proc. w Niemczech i 80 proc. we Francji). Tylko niektórym firmom udało się straty nieco odrobić, ale statystyki odwiedzin nie wróciły do poprzedniego poziomu.

Google reaguje na decyzję Komisji Europejskiej

Szefowie Google’a od razu zareagowali na decyzję Komisji Europejskiej – zapowiedzieli odwołanie się od decyzji, argumentując, że zasady Google Shopping są po prostu odpowiedzią na potrzeby użytkowników i reklamodawców. Ci ostatni chcą promować swoje produkty, a ich klienci chcą w łatwy sposób znaleźć poszukiwane produkty – tak, by od razu przejść do podstrony, gdzie go znajdą, a nie wchodzić do kolejnej porównywarki cen i tam jeszcze raz wprowadzać niezbędne informacje.

Po trzech miesiącach Google zmienił jednak front i zapowiedział wprowadzenie zmian. Serwisy porównujące ceny produktów będą mogły wyświetlać swoje reklamy w czołówce wyników wyszukiwania, tuż obok reklam produktowych (Google Shopping). O powierzchnię reklamową będą rywalizować w aukcjach.

Zmiany już są widoczne, także gołym okiem, ponieważ do reklam produktowych został dodany jeden element. Dotychczas można w nich było znaleźć zdjęcie, nazwę produktu, cenę oraz nazwę sklepu. Teraz widoczny jest także napisy Z oferty: Google. Po kliknięciu w napis użytkownik jest przenoszony do serwisu Google Zakupy. W przypadku, gdy reklama będzie dotyczyła innej wyszukiwarki, nazwa Google zostanie zastąpiona inną nazwą.

Podsumowanie

Google ugiął się pod naciskiem Komisji Europejskiej i zapowiedział wprowadzenie zmian w swoim systemie reklamowym AdWords – serwisy porównujące ceny produktów będą mogły wyświetlać swoje reklamy w czołówce wyników wyszukiwania, tuż obok reklam produktowych. W rezultacie do reklam produktowych został dodany jeden element – napis Z oferty: Google (po kliknięciu w niego użytkownik jest przenoszony do serwisu Google Zakupy). W przypadku, gdy reklama będzie dotyczyła innej wyszukiwarki, nazwa Google zostanie zastąpiona inną nazwą.

Zmiany są efektem decyzji Komisji Europejskiej, która pod koniec czerwca i uznała, że Google łamie przepisy unijnego prawa antymonopolowego, wykorzystując swoją pozycję rynkową do promowania swojej porównywarki cen, czyli Google Shopping i nałożyła na Google grzywnę w wysokości 2,42 mld euro. Na wprowadzenie zmian Google miało trzy miesiące.

Więcej o tym czytaj w naszym artykule „Google zapłaci ponad 2 miliardy euro kary”.

Słowa kluczowe

  • Google Adwords
  • SEM
  • Google Shopping

Najnowsze artykuły

Trendy w zachowaniach potencjalnych klientów wykorzystaj w kampanii Google Ads

Google podpowiada, jakim charakterystycznym zachowaniom użytkowników warto się przyjrzeć i w jaki sposób można wykorzystać je w kampaniach Google Ads (AdWords).

Jak tworzyć reklamy elastyczne, które pomogą w sprzedaży?

Reklamodawcy będą teraz mieli nowe narzędzia, które pomogą im w tworzeniu i optymalizacji skutecznych reklam elastycznych w wyszukiwarce Google.

Reklamy typu „Tylko połączenie” z prawdziwymi nazwami firm

Reklamodawcy, którzy w swoich kampaniach Google Ads stosują reklamy tekstowe typu „Tylko połączenie”, będą musieli podawać w reklamach prawdziwe nazwy swoich firm.